“Zima”
Wiatr zimny za oknem dmucha,
Wypuścić nie chce z kożucha.
Szalik do szyi się przyssał,
Natrętna zima znów przyszła.
Z tą zimą to jakaś mania
Co roku się tu wtarania
I niosąc ze sobą nudę
Nad całym się znęca ludem.
Czy długo zabawi – nie wiem;
Znów będę na nagim drzewie
Wzrok wieszał i sobie marzył
Ze łzami śniegu na twarzy –
Wiosno, byś wszystkie swe szaty
Oddała mu bez zapłaty.
