“Trójkąt”

Gdy spotykają się nasze dłonie,
By oczy mogły odpocząć;
Na niebie księżyc srebrzyście płonie,
A my bierzemy ślub z nocą.

Ona prowadzi nas – senna trochę –
By tam, gdzie czas w miejscu stoi
Przytulić do się, powiedzieć – ´Kocham´.
Jesteśmy sami we troje.

Za oknem zmęczony wiatr i liście
Markotne nucą duety.
Płomienie świec, jak pędzel – złociście
Malują ścienne portrety.

A my – miłości pełnią pijani,
I coraz cięższe powieki;
I milkną liście, i blakną ściany
I sen już tak niedaleki..

Zbawienna cisza, drżącymi usty,
Na flecie jedwabnym już gra…
Więc zamykamy na cztery spusty
Nasze wierne Ménage à trois.

A kiedy wracać nam przyjdzie jutro,
I brzask naszą noc pochłonie;
Nie będzie żal, nie będzie nam smutno –
Bo oczy zastąpią dłonie.

Skriv et svar