“Letni wieczór”
Dzień ma się już ku końcowi –
Słońce zmęczone ziewa,
A wiatr ostatkiem swych sił
Pieści zbóż łany i drzewa.
Niedługo wieczór usiądzie –
Na ganku – i wraz z nami
Zanurzy się powoli
W zbawiennej ciszy aksamit.
Umilkną śpiewy letników,
Księżyc srebrem zaświeci,
Mamy ogarną kuchnie,
Niechętnie spać pójdą dzieci.

Mija kolejny dzień lata –
Wakacji kres już blisko;
Nikną z pola namioty
I bezruch ogarnia wszystko.
Niebawem więcej na plaży
Mew będzie niż golasów,
A las wreszcie odpocznie
Od natrętnego hałasu.
Nam też spakować się przyjdzie
I zawrzeć okiennice,
Wsiąść w auto – by znów stanąć
Przed codzienności obliczem.