“Mrzonka”

Choć lico piękne a Muza jej siostrą –
Jakąż kobietą jest owa niewiasta,
Co ziół miłości zaparzyć nie umie?
Mrzonką li tylko, fantazją miłosną;
Blaskiem neonów o wieczorze miasta,
Ślepców błyskotką w zagonionym tłumie!

Cóż, że nie dla niej wierszy naszych rymy
I westchnień bezgraniczna otchłań;
To o jej względy właśnie tak walczymy,
To z nią za mało wciąż nam spotkań.

Szukamy w naszej wyobraźni
Istnienia tego, co chcą widzieć oczy;
Nie doceniając cnót przyjaźni
Wyśnionych marzeń drogą chcemy kroczyć.

I tylko czasem wieczorową porą,
Gdy księżyc srebrną mozaikę rozkłada
A świat na chwilę sobą być przestaje,
Patrzymy w lustro z życiową pokorą
Wilgotnym wzrokiem – i myśl nas dopada –
Że drugiej szansy nikt z nas nie dostaje.

Skriv et svar